Wyprawa do Blue Mountains

No i nareszcie zabrałam się żeby wystartować z pierwszym postem! Dość sporo się do tego zabierałam, ale dziś wstałam z niesłychanym entuzjazmem z samego rana i stwierdziłam,że otwieram laptop i piszę co mi ślina lub raczej myśli do głowy naniosą. Ten entuzjazm to pewnie po wczorajszej wyprawie do Blue Mountains, a raczej na pewno 😀 I tym samym, wlaśnie o tym mój pierwszy post na moim nowo powstałym blogu, ha! Zawsze pozytywnie nakrecają mnie rożnego typu wyprawy, czy te długie czy te kilku dniowe czy kilku godzinne.  Ci co mnie znają to wiedzą! 😀 To zawsze nowe wrażenia, piękne widoki i piękne wspomnienia do kolekcji.  Z tego też powodu postanowiłam, ze w końcu będę prowadziła swój dziennik z wypraw tutaj bo fajnie jest mieć wszystko w jednym miejscu i na pewno fajnie się będzie do tego wracało.

Do Blue Mountains wybrałam się na jeden dzień. Wstałam o 5 rano, żeby jak najwcześniej znaleźć się w pociągu do Sydney a stamtąd wskoczyć w kolejny pociąg na stacji centralnej i pojechać w kierunku  Katoomba, czyli bardzo klimatycznego  miasteczka, miejsca wypadowego do Blue Mountains.  W Katoomba można wykupić bilet na „Blue Mountains Explorer Bus”, który zawiezie Cię we wszystkie kluczowe stacje parku, krąży wokół tych stacji żebyś mógł wskoczyć i wyskoczyć na kolejnej interesującej Ciebie stacji i przerzucić się na kolejny szlak pieszy. Jednak mi się to nie kalkulowało żeby płacić 50$ za taką przyjemność, wolę przejść porządnie nawet i 1 ścieżkę od początku do końca, nacieszyć się na spokojnie widokami, niż skakać żeby zobaczyć po trochu jak najwięcej. Złapałam więc zwyczajny autobus spod stacji Katoomba do Echo Point, tam gdzie znajdują się sławne „Three sisters”-  trzy bliźniacze formacje skalne. Symbol Blue Mountains i pierwszy punkt dla zwiedzających.

Widok na Trzy Siostry z Echo Point

Ekhm może najpierw wtrącę kilka slów o Blue Mountains 🙂
Inaczej  Góry Blękitne,  znajdują się ok. 100km na zachód od Sydney.  Wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i faktycznie są niebieskie! Skąd ta niebieska poświata unosząca się nad górami? A to dzięki porastającym górskie stoki eukaliptusom i ulatniającym się z nich olejkom eterycznym. Ten efekt akurat występuje w wielu miejscach,  które są porośnięte eukaliptusami. Podczas australijskiej zimy zdarzają się tu nawet niewielkie opady śniegu! Góry robią wrażenie, nie bez powodu jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Australii.

Niebieskie Gory z jednego z punktow widokowych

..a wracając do opowieści, super było zobaczyć siostry! Aczkolwiek uważam, że bardziej spektakularne widoki szykują na nas piesze szlaki wokół gór. Ja po zrobieniu paru  zdjęć pięknej panoramy na Echo Point ruszyłam na krótki Three Sisters Track, który prowadzi do jednej z trzech sióstr. Jak na zdjęciu poniżej taki oto rozpościerał się stamtąd widok 😀 . Trzeba przejść przez krotki, drewniany most i można nawet przycupnąć na ławce w tej wielkiej skale. Po ponownym porobieniu kilku zdjęć i nasyceniu się widokami ruszyłam na dłuższy szlak „ Leura Cascades Track”. Samo przejście zajmuje 2 godz, chyba że zatrzymujesz się tak często jak ja żeby popodziwiać te majestyczne widoki, wtedy dlużej. 

Na jednej z trzech sióstr, nie ukrywając ekscytacji… 😀

 

Drewniany most o którym wspomniałam i miejsce na wypoczynek 🙂

 

Widoki robią wrażenie, co chwile są również punkty widokowe, więc koniecznie warto zboczyć z trasy. Jak ma się szczęście to można nacieszyć się naturą sam na sam, kiedy to reszta włóczykijów jest trochę w tyle lub już przed Toba 😉 Lubie te chwile sam na sam. Kiedy wyskoczyłam ze szlaku, wtedy zrozumiałam, że Explorer Bus to jednak dość dobra opcja, szczególnie dla starszych ludzi lub tych bardzo zmęczonych bo bus podjechał zgarniając grupkę turystów a ja na pieszo wracałam do centrum Katoomby pod górke w słońcu  haha :D. Nie chciałam czekać na transport publiczny kolejną godzinę. 40 min pieszo żeby wrócic nie jest źle, chociaż jak już dotarłam czułam się dość zmęczona.

Ale lubię być pozytywnie zmęczona! Człowiek jest tak naprawdę sto razy bardziej zmęczony jak nie robi nic, a szczególnie jak nie robi nic co sprawia, że zapala mu się iskra w oku. Myślę, że można być bardzo zmęczonym człowiekiem wiodąc życie, które nie zapala w nas iskry!  Ok kończę na dziś z relacjami z wyprawy. Miłego dnia! Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają 🙂 ahoj!

Udostępnij:

Komentarzy: 2

  1. Ari sarna
    03/13/2019 / 07:27

    Boskooo!!
    Ja się pytam.. Dlaczego tak późno! Ale lepiej późno niż wcale jestem Taka fanką pod tym względem ale o tym wiesz 🙂
    Podróżuj, zwiedzaj, oglądaj i dzieł się tym, trzymam kciuki mocno za Ciebie i wysyłam buziaki 😘

  2. Tenrojek
    03/13/2019 / 23:57

    Super Kamilka! Ciesz się życiem 😀 Pozdrowionka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *