Piękne klify i szczęśliwe delfiny w Jervis Bay :)

Była piękna, słoneczna sobota. Mimo tego, że byłam dość pociągąca (intesywny katar :D) wyruszyliśmy, ahoj przygodo! Misją na sobotę było poszukiwanie delfinów i wielorybów w Jervis Bay. Nigdy wcześniej nie widziałam na wlasne oczy tych niesamowitych stworzeń, więc ekscytacja sięgała zenitu, w samochodzie przebierałam nogami gorzej niż dziecko 😀

W tle latarnia morska, ta działająca ;-)

Trochę na temat Jervis Bay.

Jervis Bay to zatoka położona 198 km na południe od Sydney, w której skład wchodzi seria małych miasteczek wakacyjnych (Huskisson, Vincentia, Hyams Beach, Callala Bay), imponujący park (Park Narodowy Booderee), dwie latarnie morskie (jedna czynna, druga historyczna), mały kawałek wybrzeża Wspólnoty Australii (Terytorium Jervis Bay) i, co najważniejsze, ogromny naturalny port, który na głębokości 27 metrów uważany jest za najgłębszy port w Australii.

Ponad 135 metrowe klify są najwyższymi na wschodnim wybrzeżu a plaża Hyams Beach dumnie figuruje w księdze Guinessa za posiadanie najbielszego piasku na świecie. Faktycznie trochę raziło w oczy 😉

Jedną z ciekawostek jest fakt, że zanim na autralijski ląd przybyli europejczycy, aborygeni (rdzenna ludność Australii) zamieszkiwała okolice zatoki przez conajmniej 20 tysięcy lat.

Historię Australii świetnie obrazuje film „The rabbit proof fence” mówiący o tzn. „skradzionej generacji dzieci” – planu białych ludzi w celu wymarcia kasty aborygeńskiej.

A tymczasem kontynuując relację z wyprawy… 🙂

Wyruszyliśmy z rana, po drodze zaliczając smaczne śniadanie i jakże obowiązkową kawę w uroczej knajpce tuż przy autostradzie. Żadnego znaku żeby skręcić ani nic. Wiedzieliśmy o niej przypadkiem. I znowu moja teoria się sprawdziła – najlepsze perełki są tam, gdzie ledwo co o nich słyszałeś 😀

W oczekiwaniu na morski transport

Bilety na wyprawę łódką kupiliśmy wcześniej on-line, więc jedyne co pozostało nam odebrać nasze karty pokładowe. Do rejsu zostało nam jeszcze trochę czasu, więc mogliśmy się powłóczyć po Huskinson – to stamtąd wypłynęliśmy. Jak to ja, pierwsze co wpadłam do sklepu z naturalnymi kosmetykami i zgarnęłam kilka fajnych gadżetów. Uwielbiam te wszystkie naturalne medykamenty, mydła, oleje, zapachy, zioła. Od jakiegoś czasu jestem nastawiona na jak najbardziej naturalne produkty jakich używam na codzień. 

Łódź podstawiona, pora wskakiwać !

Tak naprawdę motywem przewodnim wyprawy były wieloryby, których jednak nie udało się zobaczyć. Wieloryby migrują od maja do późnego listopada, więc dopiero co sezon się zaczął. Wiedziałam,  że muszę trzymać swoje oczekiwania na wodzy, natura to czynnik, który rządzi się swoimi prawami. I dobrze 😉 Absolutnie nie miałam do nich pretensji. Trzeba rozumieć i akceptować warunki i cieszyć się z tego co zobaczyć możemy w danej chwili  zamiast płakać nad tym czego zobaczyć nie możemy 😛

Po prostu.. radocha 😀

4 lata temu będąc w dolinie Napa w Kalifornii, zwiedzając piękne pola winogron pod uprawę kalifornijskiego wina Sterling Vineyard, trafiłam na taką oto tablicę   „Before I die I want to…” Ludzie z różnych stron świata w swoich językach zapisywali co chcą zrobić zanim umrą.  Oto co ja napisałam .. 😀

Sierpień rok 2015 Sterling Vineyard, Napa Valley w Kalifornii

toast za marzenia! :D

no to co, za marzenia! 😀 z wujaszkiem 🙂

Może do zanurkowania z wielorybami jeszcze gotowa nie jestem, ale od czegoś marzenia się zaczyna, nie?! 😀 Fascynują mnie te ogromne stworzenia! 

Mimo braku obecności wielorybów, nie byłam ani trochę zawiedziona rejsem. Wokół naszej łodzi przepływało całe stado delfinów, to był niesamowity widok !!!! Cieszyłam się jak dziecko. Są niesamowite, takie wolne i szczęśliwe sprawiały wrażenie, że mają frajde z tego, że się na nie patrzymy. Pojawiła się również ogromna foka, która skakała tak powabnie jak na przedstawieniu.

Z moim Alvaro 😀

Płynąc dalej spotkaliśmy małe foczki na stromych skałach klifu i nie mogłam się nadziwić jak one tam wlazły. Bezstresowo odpoczywały w miejscu, w którym absolutnie nikt nie mogł im zakłócić spokoju, nawet my gapie. Ile moglibyśmy się nauczyć nawet od takich fok 😉

Trochę jak gdzie jest Wolly

Klify same w sobie robiły niesamowite wrażenie, sami zobaczcie. Woda była również niesamowicie czysta. Miała pięknie głęboki kolor.

Po drodze przepłynęliśmy obok Honeymoon Bay. Jest to miejsce kembingowe z odosobnioną plażą i niezwykłym spokojem. W sezonie trzeba bookować miejsce ze sporym wyprzedzeniem bo miejsce same w sobie nie jest duże, za to dzikie, więc pożądane przez spragnionych naturalnych doznań osobników 😉 Na zdjęciu tego nie widać, ale woda tam była tak przejrzysta, że nie mogłam uwierzyć. Idealne miejsce na snorkeling i idealne miejsce żeby odetchnąć.

Honeymoon Bay z łodzi

Wróciliśmy na brzeg nieco przemarznięci, za to w świetnych nastrojach. Przed kolacją wpadłam do sklepu pamiątkowego żeby kupić pluszaka, fajny co?! 😀 Pływa teraz obok mojego łóżka przypominając mi o moim marzeniu i misji do spełnienia!

Yacht Club na wybrzeżu; Kolacja, herbatka i pora ruszać do domu

Moja puenta na koniec?

a może pytanie.

Wiecie kto może pomóc spełnić Wam marzenia? Wy sami! tak tak, bez wymówek. To tylko kwestia odpowiedniego nastawienia, wewnętrznej harmonii, balansu, wiary w magię i życie w zgodzie ze sobą. To już praktycznie definicja własnego szczęścia 🙂

Peace! 

Trzymajcie się ciepło 🙂

Komentarzy: 5

  1. Manson
    05/22/2019 / 21:51

    O rany, ale to musiało być piękne przeżycie! ❤️ Dzika przyroda jest najlepsza i wydaje mi się, że daje najwiecej satysfakcji przy zwiedzaniu 🙂 a co do marzenia z wielorybami … to tylko kwestia czasu, pojawią się w odpowiednim momencie, zobaczysz:) Buziaki :*

    • PanComido34
      Autor
      07/11/2019 / 22:55

      racja, wszystko pojawia się w odpowiednim momencie! :)) :* póki co chociaż miałam okazje zobaczyć je z daleka jak wyłaniają swój ogon nad wodą!

  2. Maja
    05/23/2019 / 01:08

    Kama, cudna Australia, cudny Chris i cudna Ty! Cieszę się, że jesteś w miejscu, w którym chcesz i powinnas byc😍 Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy! P. S. Jakim cudem jesteś znowu taka chuda i to tylko w odpowiednich miejscach? Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

  3. Kasia
    05/23/2019 / 14:45

    Cześć!
    Super, że spełniasz swoje marzenia 🙂
    Zawsze byłaś mega pozytywną osoba i widze, że tak zostało heheh. Też kocham podróżować ale na razie ostawilam to hobby na bok ( dzieciaki :p) delfiny mega i to miejsce! Pozdrawiam z gorącej Hiszpanii!

    • PanComido34
      Autor
      07/11/2019 / 22:53

      hej! Mimo, że może odstawiłaś hobby obok to żyjesz w niesamowitym miejscu! 😀 Uwielbiam Hiszpanie, kilka lat temu postanowiłam, że kiedyś będe tam mieszkać, no ale wylądowałam teraz w Australi hahaha 😀 pozdrowienia przesyłam! :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *